Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znane zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znane zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 października 2015

Kampania "Odważ się być sobą" – bez retuszu ciała modelki

Naturalność i brak photoshopa to coraz częstszy trend w kampaniach zagranicznych marek odzieżowych i bieliźniarskich, jednak na Polskim rynku nadal spotykany dość rzadko. Jakiś czas temu firma Debenahms udowodniła, że można przygotować piękne zdjęcia studyjne bez komputerowej korekty, ale także przedstawić w piękny sposób różne typy kobiecych sylwetek – od szczupłych aż po rozmiary XL oraz od niskich po wysokie. 


Na rezygnacji z komputerowej obróbki w spektakularny sposób skorzystała również linia bieliźniarska Aerie należąca do American Eagle. Na zdjęciach Panie nie usuwano pieprzyków i znamion, pozostawiono naturalne piegi czy niewielkie cienie pod oczami, a mimo wszystko – kobiety z lookbooka marki Aerie przedstawione są świeożo i pięknie. Na Polskim rynku odzieżowym, naturalne kobiece piękno nadal dostrzega się wyjątkowo rzadko, dlatego w tegorocznej kampanii - bardziej niż na zaprezentowanie ciekawej kolekcji zdecydowaliśmy się postawić na realne potrzeby kobiet i naturalność. 


Tytuł kampanii XL-ka.pl nosi nazwę #odważsiębyć sobą i został wypracowany wspólnie z Kasią z bloga fajnainiechuda.pl, którą możecie zobaczyć na zdjęciach. Kasia miała na sobie makijaż, ale po wykonaniu zdjęć nie stosowano obróbki cyfrowej w celu poprawienia jej urody. Sesja zdjęciowa XL-ki została sfilmowana, tak, a efekty można obejrzeć na kanale youtube XL-ki.



W zamyśle kampania XL-ki ma na celu pokazanie kobietom o różnych sylwetkach, że piękno nie ogranicza się do rozmiaru XS, oraz że warto kochać siebie i swoje ciało, niezależnie od drobnych niedoskonałości. Koniecznie zobaczcie film z przygotowania sesji zdjęciowej oraz produkty z nowej kolekcji dostępne na stronie XL-ka.pl.

sobota, 25 lipca 2015

Od XS-ki do XL-ki - WSZYSTKIE RODZAJE PIĘKNA

Piękno to nie stała definicja i nie określony rozmiar. Piękne jesteśmy w różnym wieku, w różnych sytuacjach życiowych. Piękno to także szczęście widoczne na twarzy, zdrowa cera, uśmiech. Niezależnie jaki jest nasz faktyczny rozmiar XS czy XL możemy zachwycać. Nas zachwyciły ostatnio zdjęcia fotografki Carey Fruth. Fotografie 14 kobiet wśród kolorowych płatków kwiatów. Inspiracją do powstania tej sesji, była scena z filmu Sama Mendesa "American Beauty" i taka jest również nazwa sesji. Zobaczcie.

Instagram @careylynne
@careylynne
@careylynne
@careylynne
@careylynne

niedziela, 16 listopada 2014

Plus size w amerykańskim Vouge

Modelki plus size od jakiegoś czasu, okazjonalnie, pojawiają się na okładkach znanych kobiecych pism: Elle, Vouge, Harpers Bazar - trzeba jednak pamiętać, że w każdym kraju wydania tych pism są inne.


Amerykańska edycja Vouge była jak dotąd dość nieugięta. Odstępstwo od standardów tj. rozmiaru XS w sesjach zdjęciowych zdarzyło się tam niedawno przy publikacji sesji Leny Durnham. Anna Wintour (dla niewtajemniczonych naczelna amerykańskiego Vouge) nieraz wyrażała podziw dla intelektu Leny, która napisała scenariusz oraz zagrała główną rolę w popularnym serialu Girls, jednak po za tym jeszcze niedawno forsowała wyłącznie bardzo szczupłe modelki, a zdjęcia ukazujące jakiekolwiek krągłości nie były kwalifikowane do publikacji na łamach pisma, bądź oddawano je grafikowi - do komputerowego retuszu. 


Zmiany kanonu piękna nigdy jednak nie następują gwałtownie. Rewolucja w umysłach wielu osób wymaga małych kroczków. Wszystko zmierza jednak w kierunku coraz częstszej obecności rozmiaru plus size - w gazetach, reklamach, telewizji. 


Nową, czarno-białą sesję zdjęciową dla Vouge America, z udziałem modelek w różnych rozmiarach, o różnym kolorze skóry oraz (co również warto podkreślić) praktycznie bez retuszu - stworzyła fotograf Cass Bird. Modelki mają nie tylko widoczne fałdki, ale także piegi i niedoskonałości skóry. I dobrze - tak przecież wygląda większość normalnych kobiet. 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Zawód? Modelka plus size (kariera Denise Bidot)

Denise Bidot to jedna z bardziej znanych modelek plus size na świecie. Bardzo często pojawia się w kampaniach marek odzieżowych posiadających w ofercie rozmiary XL oraz XXL. Jak zaczynała karierę, jak wygląda jej życie? Dowiecie się więcej z dzisiejszego wpisu...



Denis Bidot zawsze chciała być aktorką, jednak gdy w wieku 18 lat przeprowadziła się z Miami do Los Angeles, aby spełniać marzenia, powiedziano jej, że w tym rozmiarze może liczyć raczej na role "najlepszej przyjaciółki" niż role główne. Wkrótce sama przekonała się jak trudno jest znaleźć pracę na planie - oferty nie napływały, telefon milczał. Zamiast tego podjęła więc studia w zakresie make-upu. Niedługo potem przypadkiem została zauważona przez fotografa, który poprosił ją by wzięła udział w sesji zdjęciowej modelek plus size - tak, w sposób nie planowany, rozpoczęła się jej kariera. W wieku 26 lat Denise miała już za sobą 7 lat doświadczenia w pracy przed obiektywem aparatu oraz współpracę z markami z całego świata - sesje zdjęciowe dla Forewer21, ale także role samotnej mamy w serialu "Curvy Girls" [co można tłumaczyć jako krągłe dziewczyny] dla telewizji Novo oraz udział w show produkcji HBO "Habla".


- Początkowo byłam przekonana, że modeling to praca nie dla mnie, ale kiedy zdałam sobie sprawę, jak widok moich zdjęć wpływa na wiele kobiet, zrozumiałam, że to co robię jest ważne - mówi Denise  i dodaje - Nie zawsze musisz wiedzieć, że wpływasz na kształtowanie trendów, a jednak robisz to... Myślę, że moje sesje zdjęciowe oraz mój udział w "Curvy Girls" w pewnym sensie szerzej otworzył drzwi - kobiety czują się teraz bardziej piękne wewnętrznie jak i zewnętrznie.

W ciągu swojej kariery Denise doświadczała ogromnych zmian - powszechnie wydawcy mody wiedzą teraz czym jest moda plus size - jak wspomina Denise, kiedyś tej świadomości prawie w ogóle nie było.

- Na początku kariery nie miałam pojęcia, że modeling plus size w ogóle istnieje - mówi Denise, wspominając czasy gdy zaczynała karierę modelki, a jednocześnie martwiła się brakiem ról. Nie wiedziałam co jeszcze mogę robić poza make-upem. Paradoksalnie, decydując się na pracę w cieniu świata mediów, trafiłam przed obiektyw aparatu, a tym samym na okładki magazynów. To dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ taki obrót spraw był zupełnie nieoczekiwany.

Denise dobrze wykorzystała swoją szansę. - Początkowo byłam zaintrygowana tym co działo się w ogół mnie, a jednocześnie sama przed sobą, nie chciałam zakwalifikować się do kategorii plus size. Powiedziałam sobie jednak - zobaczymy jak sprawy się potoczą. Nie byłam pewna jak rozwinie się moja kariera, jednak przekonałam się, że ten zawód jest stworzony dla mnie. 

Kariera Denise wiąże się z koniecznością częstego podróżowania - do Niemiec lata kilka razy do roku, jednak blisko przy ziemi trzyma ją obecność czteroletniej córeczki - Jocelyn. - Jest radością mojego życia, numerem jeden i nigdy się to nie zmieni. Wszystko kręci się wokół niej - twierdzi Denise. Ponieważ tak bardzo lubi spędzać czas z córką stara się ograniczać podróże do najwyżej jednego tygodnia w miesiącu. - Wiem, ze nie dostanę drugiej szansy by spędzać czas z córką, jak mówi moja babcia - "Esto es tu momento!". Poza wychowywaniem dziecka, czuję jednak, że robię coś równie ważnego, że reprezentuję krągłe dziewczyny. Moja praca jest ważna i muszę ją wykonywać, gdy jest na to czas, ponieważ nawet za rok coś może się zmienić. Denise przyznaje również, że to wspaniałe błyszczeć, być bardzo kobiecą przez cały dzień i czuć jak ludzie troszczą się o twój wygląd. Dostaje również wielkie wsparcie od kobiet, które piszą do niej nawet z odległych zakątków globu.


- Świat zaczyna naprawdę rozumieć. W czasach mojej mamy, byłaś piękna, gdy byłaś chuda. Teraz ważniejsze jest, aby być zdrową, a to znaczy różne rzeczy dla różnych kobiet. Bądź szczęśliwa z własnym ciałem  i z tym w jaki sposób jest ono zbudowane.



Moda na rozmiar XL....

Denise była jedną z pierwszych znanych modelek plus size i nie czuje konkurencji. Cieszy się, że utorowała drogę innym krągłym dziewczynom. Widzieć jak rozwija się ich kariera - to naprawdę dodaje siły, a postęp jednej, jest jednocześnie postępem każdej. 

Dużo przyjemności sprawia jej również praca na planie serialu z innymi kobietami w rozmiarach plus size. - Nie przyjaźnimy się wyłącznie na filmie, ale również wtedy, gdy kamera przestaje pracować. W tym sezonie jest naprawdę niesamowita atmosfera - prawdopodobnie to największe osiągnięcie w moim życiu. Warto poczekać na efekty.

Jedną z jej szefowych w produkcji Curvy Girls jest Jennifer Lopez. Dla Denise jest to kolejny powód do radości oraz spełnienie marzeń - była jej fanką od 12-stego roku życia. Sama chciałaby również zajmować się wieloma dziedzinami,  poza modelingiem projektować modę i więcej grać w filmach. - Staram się powoli nastawiać na inny rodzaj pracy, jednak poprzedni rok nadal zdominowały sesje zdjęciowe - jest teraz na to największe zapotrzebowanie i pracowałam naprawdę ciężko.

środa, 30 lipca 2014

Moda plus size i nie tylko - katalog biżuterii firmy Eguzkilore

Blog El Rincón De Anataxu jest jednym z naszych ulubionych od dawna. Odwiedzamy go regularnie ze względu na piękne zdjęcia i profesjonalizm autorki - Any. Tym razem zachwyciła nas sesja zdjęciowa, do której zaproszono ją, a także inne blogerki o szczuplejszej figurze. Trochę szkoda, że reprezentantką mody w rozmiarach XL była jedynie Ana, ale na zdjęciach wyszła naprawdę świetnie. Sesja promuje biżuterię firmy Eguzkilore.



Wszystkie zaproszone do projektu kobiety nie są profesjonalnymi modelkami, co wygląda bardzo fajnie i naturalnie - dziewczyny mają zwykłe kobiece zmarszczki oraz ładne, naturalne sylwetki.


Dzięki temu katalog, w którym umieszczono zdjęcia ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Sesja wykonana została z otwartą i zgraną ekipą - co widać po efektach. W przeciwieństwie do sztucznych, kamiennych twarzy modelek, jakie widzimy na wielu zdjęciach znanych marek, tu na twarzach widać po prostu naturalny, szczery uśmiech.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Modelka XL po raz pierwszy w kalendarzu Pirelli

Huffington Post, Daily Mail, Wprost oraz TVN24 - gazety oraz portale internetowe od paru dni aż huczą od tej wiadomości - po raz pierwszy w historii kalendarza Pirelli pojawi się w nim modelka plus size. Do wyjątkowej sesji zdjęciowej wybrano Candice Huffine, o której jakiś czas temu wspominaliśmy na blogu XL-ki w związku z wyjątkowymi fotografiami w Vouge Italia. Wtedy Candice była jedną z kilku modelek w rozmiarach XL, jednak do kalendarza została wybrana tylko ona.




Media podkreślają, że 29-ciolenia Candice waży ponad 90 kilogramów, co nawet przy dość wysokim wzroście daje już prawdziwy rozmiar plus size. Niemal wszyscy wypowiadają się pozytywnie. "Udział modelki z krągłościami w sesji dla kalendarza Pirelli jest czymś bezprecedensowym", "Kalendarz jeszcze się nie ukazał, a ona już przeszła do historii" - głoszą nagłówki światowej prasy.




Candice, która na początku kariery spotkała się z wieloma nieprzyjemnymi opiniami, zawsze wykonywała swój zawód z poczuciem misji, dlatego swój udział w sesji odebrała z wielkim entuzjazmem: „Zaproszenie mnie do tej sesji – najbardziej ekscytującej na świecie – jest znakiem, że coś się zmienia”.

czwartek, 24 lipca 2014

Kampania "Stop the beauty madness" i współczesne kanony piękna

W ramach niedawno zrealizowanej kampanii "Stop the beauty madness" przygotowano 25 zdjęć kobiet różniących się wiekiem, wagą i kolorem skóry. Jej celem jest zmiana postrzegania współczesnych standardów piękna. Nawet jeśli nie uda się tym razem osiągnąć celu (wiara w tak nagłą zmianę byłaby moim zdaniem trochę naiwna) - takie akcje są potrzebne...


Na stronie projektu czytamy: Przychodzi czas, kiedy masz po prostu dość. Dość niemożliwych do osiągnięcia standardów. Dość idealnego "imageu". Przede wszystkim zaś poczucia, że jesteś NIE WYSTARCZAJĄCO [zgrabna, szczupła, opalona, piegowata... - dodane przez XL-ka] jeśli chodzi o urodę. Przychodzi też czas kiedy większość kobiet zaczyna mieć tego dosyć. Kiedy blogi, kampanie, zdjęcia typu "selfie" zaczynają zmieniać reguły gry.

Myślę, że jedna kampania reguł gry nie zmieni, natomiast autorzy tego projektu słusznie zauważyli, że z czasem ludzie sami zaczną się buntować przeciwko sztucznie ustalonym kanonom. Nie bez powodu akcja prowadzona jest głównie na instagramie. Przekaz jest jasny - dziś w internecie może publikować każdy i jest to olbrzymia szansa na pozytywne zmiany.

wtorek, 11 marca 2014

Nigella Lawson – gdzie jest dawna „domowa bogini” i gwiazda w rozmiarze plus size?

Jest inteligentna i charyzmatyczna. Ma piękne, kobiece kształty i widać, że jest świadoma swojego ciała. Kiedy staje przed kamerą, nie boi się kokietować. Potrafi się zalotnie uśmiechnąć, puścić do widza oczko. Zawsze ubrana w stroje, podkreślające jej krągłe kształty, na czas trwania każdego odcinka swojego kulinarnego show, zmienia się w prawdziwą królową. Taką, która z byle składników wyczaruje przepyszne potrawy, a do tego podbije serca wszystkich widzów. Oto i ona – Nigella Lawson.


O gotowaniu wie chyba wszystko. Ale i bawi się nim, jak mało kto. Nie liczy kalorii, nie wprowadza drakońskich diet. Wychodzi z założenia, że jedzenie ma być ucztą dla zmysłów. Nic dziwnego, że szybko odniosła sukces – od tej kobiety nie sposób oderwać oczu. Choć zdarzają się też złośliwcy, którzy twierdzą, że powodzenie zawdzięcza przesadnie seksownemu, prowokującemu wizerunkowi.

Skąd jednak wzięła się ta kuchenna gwiazda? Otóż jej ojciec był jednym z najbardziej wpływowych polityków, zgromadzonych wokół Margaret Thatcher. Matka – dziedziczką fortuny i bywalczynią salonów. Rozwiedli się, kiedy Nigella miała dziewiętnaście lat. Ona sama po studiach na Oxfordzie zajęła się pisaniem. O dziwo, o literaturze, a nie o gotowaniu. Ale jej pierwszy mąż, John Diamond, zaprosił na jedną z kolacji pewnego agenta literackiego, którego tak zafascynował sposób, w jaki mówiła o gotowaniu, że postanowił pomóc jej piąć się na szczyt.


Niestety, choć jej kariera nabrała tempa, a książki błyskawicznie trafiały na listy bestsellerów, w życiu prywatnym nie miała już tyle szczęścia. Z Diamondem doczekali się dwójki dzieci, ale po pięciu latach wspólnego życia zdiagnozowano u niego raka, po czym wkrótce zmarł.

Nigella postanowiła wyjść za mąż po raz drugi, tym razem za starszego od siebie o siedemnaście lat miliardera. Był nim Charles Saatchi, właściciel jednej z najlepszych agencji reklamowych na świecie i przy okazji jeden z najbardziej znanych kolekcjonerów dzieł sztuki. Ale i tu Nigellę czekało rozczarowanie – ich małżeństwo trwało co prawda dziesięć okrągłych lat, ale zakończyło się hucznym rozwodem. Nie obyło się też bez prania brudów – zdjęcia, na których widać, jak Nigella jest duszona przez męża, obiegły chyba cały świat.

Nic dziwnego, że gwiazda postanowiła zniknąć na chwilę z mediów. Dziś powraca... Choć nosi podobne kreacje podkreślające jej idealny biust i klepsydrową sylwetkę, to znacznie schudła. Właśnie możemy oglądać ją na okładce brytyjskiego Vogue’a. W skromnym, niemal niewidocznym makijażu, na szarym tle, wygląda jednak trochę smutno, jakby nadal zmartwiona, przestraszona? 


Patrząc na jej zdjęcia z Vouge'a zastanawiamy się trochę gdzie jest puszysta, radosna Nigella o brzoskwiniowej cerze i lekkich rumieńcach, jaką znamy z wcześniejszych programów kulinarnych, nagrywanych wtedy, gdy zachwalała dietę bez wyrzeczeń i wyrzutów sumienia ;)

Autor: Asia

wtorek, 4 lutego 2014

Lena Dunham na okładce Vouge'a - retusz wywołał wiele kontrowersji

Lena Dunham to kolejny przykład na to, że sukces nie zawsze jest w rozmiarze S. Chociaż zdarzało się jej słyszeć z ust dziennikarzy, że jest „małą, grubą dziewczynką”, niespecjalnie się tym przejmuje. Robi swoje, a dziś może się pochwalić nie tylko oszałamiającą karierą, ale i… własną twarzą na okładce legendarnego Vogue’a.


Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Lena znacznie odbiega od promowanych w tym piśmie kanonów piękna. Krytykowana była nie tylko jej korpulentna sylwetka, ale również problematyczna cera i łamliwe włosy, jednak naczelna pisma, słynna Anna Wintour, pozostała nieugięta. Lutowy numer Vogue’a właśnie trafił do kiosków. 

Nie to było jednak jedynym powodem zainteresowania mediów. To, że Dunham nie jest klasyczną pięknością, to jedno. Drugie to fakt, że zdjęcia zostały poddane obróbce. Portal Jezebel opublikował fotografie zarówno przed korektą, jak i po niej. Faktycznie, aktorce ujędrniono skórę, wygładzono ramiona, poprawiono biust. Szyja wydaje się chudsza, oczy większe, brwi wyraźniejsze. Ale… co w tym dziwnego? Zmiany nie są drastyczne, a i główna zainteresowana ma do retuszu znaczny dystans.


Sama Lena podczas jednego z wywiadów przyznała, że absolutnie nie przejmuje się krytyką, ani tym, że jej uroda została poprawiona, ponieważ tego typu czasopisma z zasady nie chcą pokazywać rzeczywistości, a jej lepszą, podkoloryzowaną wersję. Natomiast to, jak jej ciało wygląda naprawdę, nie jest żadną tajemnicą – dumnie eksponuje je przecież w serialu „Dziewczyny”, którego jest główną gwiazdą. 

Sceny nagości są tam normą, a Dunham nie wydaje się mieć z tego powodu najmniejszych kompleksów. Co więcej, zapytana, czy chciałaby się obudzić z figurą w stylu modelki Victoria’s Secret, szybko odpowiedziała, że nie. W Lenie najbardziej podoba się właśnie to, że jest zwyczajnie dumna ze swojego ciała i wcale nie ma go ochoty zmieniać. Za to właśnie widzowie kochają Dunham. 


Pokazuje, że kobiety plus size także stać na zawrotną karierę, udane relacje z mężczyznami i dumę z tego, kim są, a nie jaką fakturę mają ich uda. Trudno natomiast ocenić, czy to jednorazowe odstępstwo od reguły ze strony Vogue’a, czy może zmiana profilu o sto osiemdziesiąt stopni. Może i Anna Wintour zauważyła wreszcie, że wartości kobiety nie mierzy się ani w jej centymetrach, ani w kilogramach?

Autor tekstu: Asia