Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plus size vouge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plus size vouge. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 listopada 2014

Plus size w amerykańskim Vouge

Modelki plus size od jakiegoś czasu, okazjonalnie, pojawiają się na okładkach znanych kobiecych pism: Elle, Vouge, Harpers Bazar - trzeba jednak pamiętać, że w każdym kraju wydania tych pism są inne.


Amerykańska edycja Vouge była jak dotąd dość nieugięta. Odstępstwo od standardów tj. rozmiaru XS w sesjach zdjęciowych zdarzyło się tam niedawno przy publikacji sesji Leny Durnham. Anna Wintour (dla niewtajemniczonych naczelna amerykańskiego Vouge) nieraz wyrażała podziw dla intelektu Leny, która napisała scenariusz oraz zagrała główną rolę w popularnym serialu Girls, jednak po za tym jeszcze niedawno forsowała wyłącznie bardzo szczupłe modelki, a zdjęcia ukazujące jakiekolwiek krągłości nie były kwalifikowane do publikacji na łamach pisma, bądź oddawano je grafikowi - do komputerowego retuszu. 


Zmiany kanonu piękna nigdy jednak nie następują gwałtownie. Rewolucja w umysłach wielu osób wymaga małych kroczków. Wszystko zmierza jednak w kierunku coraz częstszej obecności rozmiaru plus size - w gazetach, reklamach, telewizji. 


Nową, czarno-białą sesję zdjęciową dla Vouge America, z udziałem modelek w różnych rozmiarach, o różnym kolorze skóry oraz (co również warto podkreślić) praktycznie bez retuszu - stworzyła fotograf Cass Bird. Modelki mają nie tylko widoczne fałdki, ale także piegi i niedoskonałości skóry. I dobrze - tak przecież wygląda większość normalnych kobiet. 

wtorek, 11 marca 2014

Nigella Lawson – gdzie jest dawna „domowa bogini” i gwiazda w rozmiarze plus size?

Jest inteligentna i charyzmatyczna. Ma piękne, kobiece kształty i widać, że jest świadoma swojego ciała. Kiedy staje przed kamerą, nie boi się kokietować. Potrafi się zalotnie uśmiechnąć, puścić do widza oczko. Zawsze ubrana w stroje, podkreślające jej krągłe kształty, na czas trwania każdego odcinka swojego kulinarnego show, zmienia się w prawdziwą królową. Taką, która z byle składników wyczaruje przepyszne potrawy, a do tego podbije serca wszystkich widzów. Oto i ona – Nigella Lawson.


O gotowaniu wie chyba wszystko. Ale i bawi się nim, jak mało kto. Nie liczy kalorii, nie wprowadza drakońskich diet. Wychodzi z założenia, że jedzenie ma być ucztą dla zmysłów. Nic dziwnego, że szybko odniosła sukces – od tej kobiety nie sposób oderwać oczu. Choć zdarzają się też złośliwcy, którzy twierdzą, że powodzenie zawdzięcza przesadnie seksownemu, prowokującemu wizerunkowi.

Skąd jednak wzięła się ta kuchenna gwiazda? Otóż jej ojciec był jednym z najbardziej wpływowych polityków, zgromadzonych wokół Margaret Thatcher. Matka – dziedziczką fortuny i bywalczynią salonów. Rozwiedli się, kiedy Nigella miała dziewiętnaście lat. Ona sama po studiach na Oxfordzie zajęła się pisaniem. O dziwo, o literaturze, a nie o gotowaniu. Ale jej pierwszy mąż, John Diamond, zaprosił na jedną z kolacji pewnego agenta literackiego, którego tak zafascynował sposób, w jaki mówiła o gotowaniu, że postanowił pomóc jej piąć się na szczyt.


Niestety, choć jej kariera nabrała tempa, a książki błyskawicznie trafiały na listy bestsellerów, w życiu prywatnym nie miała już tyle szczęścia. Z Diamondem doczekali się dwójki dzieci, ale po pięciu latach wspólnego życia zdiagnozowano u niego raka, po czym wkrótce zmarł.

Nigella postanowiła wyjść za mąż po raz drugi, tym razem za starszego od siebie o siedemnaście lat miliardera. Był nim Charles Saatchi, właściciel jednej z najlepszych agencji reklamowych na świecie i przy okazji jeden z najbardziej znanych kolekcjonerów dzieł sztuki. Ale i tu Nigellę czekało rozczarowanie – ich małżeństwo trwało co prawda dziesięć okrągłych lat, ale zakończyło się hucznym rozwodem. Nie obyło się też bez prania brudów – zdjęcia, na których widać, jak Nigella jest duszona przez męża, obiegły chyba cały świat.

Nic dziwnego, że gwiazda postanowiła zniknąć na chwilę z mediów. Dziś powraca... Choć nosi podobne kreacje podkreślające jej idealny biust i klepsydrową sylwetkę, to znacznie schudła. Właśnie możemy oglądać ją na okładce brytyjskiego Vogue’a. W skromnym, niemal niewidocznym makijażu, na szarym tle, wygląda jednak trochę smutno, jakby nadal zmartwiona, przestraszona? 


Patrząc na jej zdjęcia z Vouge'a zastanawiamy się trochę gdzie jest puszysta, radosna Nigella o brzoskwiniowej cerze i lekkich rumieńcach, jaką znamy z wcześniejszych programów kulinarnych, nagrywanych wtedy, gdy zachwalała dietę bez wyrzeczeń i wyrzutów sumienia ;)

Autor: Asia

wtorek, 4 lutego 2014

Lena Dunham na okładce Vouge'a - retusz wywołał wiele kontrowersji

Lena Dunham to kolejny przykład na to, że sukces nie zawsze jest w rozmiarze S. Chociaż zdarzało się jej słyszeć z ust dziennikarzy, że jest „małą, grubą dziewczynką”, niespecjalnie się tym przejmuje. Robi swoje, a dziś może się pochwalić nie tylko oszałamiającą karierą, ale i… własną twarzą na okładce legendarnego Vogue’a.


Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Lena znacznie odbiega od promowanych w tym piśmie kanonów piękna. Krytykowana była nie tylko jej korpulentna sylwetka, ale również problematyczna cera i łamliwe włosy, jednak naczelna pisma, słynna Anna Wintour, pozostała nieugięta. Lutowy numer Vogue’a właśnie trafił do kiosków. 

Nie to było jednak jedynym powodem zainteresowania mediów. To, że Dunham nie jest klasyczną pięknością, to jedno. Drugie to fakt, że zdjęcia zostały poddane obróbce. Portal Jezebel opublikował fotografie zarówno przed korektą, jak i po niej. Faktycznie, aktorce ujędrniono skórę, wygładzono ramiona, poprawiono biust. Szyja wydaje się chudsza, oczy większe, brwi wyraźniejsze. Ale… co w tym dziwnego? Zmiany nie są drastyczne, a i główna zainteresowana ma do retuszu znaczny dystans.


Sama Lena podczas jednego z wywiadów przyznała, że absolutnie nie przejmuje się krytyką, ani tym, że jej uroda została poprawiona, ponieważ tego typu czasopisma z zasady nie chcą pokazywać rzeczywistości, a jej lepszą, podkoloryzowaną wersję. Natomiast to, jak jej ciało wygląda naprawdę, nie jest żadną tajemnicą – dumnie eksponuje je przecież w serialu „Dziewczyny”, którego jest główną gwiazdą. 

Sceny nagości są tam normą, a Dunham nie wydaje się mieć z tego powodu najmniejszych kompleksów. Co więcej, zapytana, czy chciałaby się obudzić z figurą w stylu modelki Victoria’s Secret, szybko odpowiedziała, że nie. W Lenie najbardziej podoba się właśnie to, że jest zwyczajnie dumna ze swojego ciała i wcale nie ma go ochoty zmieniać. Za to właśnie widzowie kochają Dunham. 


Pokazuje, że kobiety plus size także stać na zawrotną karierę, udane relacje z mężczyznami i dumę z tego, kim są, a nie jaką fakturę mają ich uda. Trudno natomiast ocenić, czy to jednorazowe odstępstwo od reguły ze strony Vogue’a, czy może zmiana profilu o sto osiemdziesiąt stopni. Może i Anna Wintour zauważyła wreszcie, że wartości kobiety nie mierzy się ani w jej centymetrach, ani w kilogramach?

Autor tekstu: Asia