sobota, 3 września 2016

#Iamallwoman - kampania, która zmienia branżę mody na lepsze?

O kampaniach promujących pozytywny wizerunek kobiecego ciała staramy się pisać na blogu XL-ki regularnie. W tej chwili w mediach szczególnie głośno zrobiło się o projekcie modelek Charli Howard i Clémentine Desseaux. Czym ta kampania różni się od innych? 


Cóż historia zaczyna się podobnie... Bardzo szczupła Charli Howard (zdjęcia można sprawdzić w google) otrzymała od jednej z agencji modelek, w której pracowała jasny przekaz, że jeśli chce utrzymać się w branży, musi schudnąć. Granice zostały według niej przesunięte w niezdrowym kierunku - nie chciała by popychano ją lub inne modelki w kierunku anoreksji. Charlie zrezygnowała ze współpracy z agencją, a o swoich wątpliwościach napisała na facebooku. Jakiś czas później znalazła pracę w agencji Muse, gdzie poznała Clémentine - cenioną już modelkę plus size. Charli i Clementine stoją teraz na czele ruchu #iamallwoman i odnoszą sukcesy!



Z naszego punktu widzenia... To już nie pierwszy przypadek, kiedy to właśnie modelki o figurze size plus promują nowy, odmienny typ urody. Kobiety, które osiągnęły wiele w modelingu XL czy XXL wspierają się wzajemnie oraz skutecznie lansują odmienne podejście do postrzegania kobiecej sylwetki. Co miłe - rozmiar plus size nie jest tu jedynym kryterium. Na zdjęciach do #iamallwoman pojawiają się także bardzo szczupłe i szczupłe dziewczyny, które ze względu na inne cechy fizyczne nie mieszczą się w typowych kanonach. Podobna inicjatywa zapoczątkowana niedawno przez modelkę Denise Bidot nawiązywała także do dyskryminacji ze względu na inny kolor skóry oraz uświadamiała, że piękno nie ma wieku.


Kampania #amallwoman zrealizowana została szczególnie ciekawie - piękne, zmysłowe zdjęcia i film pokazują różne typy kobiecej urody, a w każdym z nich jest coś wyjątkowego, intrygującego. To ważne, aby kobiety nauczyły się dostrzegać swoją wyjątkowość, potrafiły wyszukać w sobie cechy szczególne, takie które je różnią od innych i lubiły siebie właśnie za to. Miejmy nadzieję, że upodabnianie się do figury i wyglądu "barbie" wyjdzie z mody, że przestaniemy doceniać wyłącznie kobiety o dużych oczach i wielkich ustach oraz polubimy siebie mimo dodatkowych zmarszczek czy cellulitu, które są naturalne dla większości kobiet.